28 stycznia 2010
Jesteśmy coraz bardziej krytyczni względem reklam. W ubiegłym roku do Rady Reklamy wpłynęło na nie aż 627 skarg. To o ponad jedną czwartą więcej niż rok wcześniej - pisze "Rzeczpospolita".
Gazeta zauważa, że w przypadku skarg do Rady Reklamy to nie wprowadzanie w błąd, ale elementy obyczajowe były najistotniejsze. Najwięcej skarg wpłynęło na reklamy, które przedstawiały kobiety w sposób mogący naruszać ich godność albo w sposób powielający negatywne stereotypy.
Aż 155 krytycznych uwag wpłynęło w związku z kampanię promującą wydanie magazynu "Playboy" z fotografią aktorki-celebrytki Anny Muchy na okładce. Skarżący uznali, że rozklejana na billboardach reklama tego wydania jest sprzeczna z dobrymi obyczajami, bo promuje erotykę w przestrzeni publicznej, co może demoralizować dzieci i młodzież.
Mocno oprotestowaną kampanią była też akcja reklamowa jednego z wydań tygodnika "Wprost" - umieszczona na wiatach przystankowych reklama tego pisma przedstawiała nagą kobietę oplecioną monstrualnej wielkości plemnikiem.
"Rz" pisze, że w sumie aż 287 skarg dotyczyło reklam wydawnictw. Na drugim miejscu - 234 skargi - znalazły się kampanie produktów z kategorii żywność i napoje, a następnie - serwisów internetowych (tu sporo skarg wpłynęło zwłaszcza na reklamę serwisu aukcyjnego Allegro, w której wykorzystywana była kolęda "Wśród nocnej ciszy").
Najczęściej bulwersuje ludzi reklama zewnętrzna, czyli np. uliczne billboardy i plakaty na przystankach (na takie reklamy wpłynęło 446 skarg), internetowa (105 skarg) i telewizyjna (54 skargi) - dodaje dziennik.
Aby codziennie otrzymywać bieżące informacje, zarejestruj się ustawiając opcje newslettera.
